Potrzebowałem tygodnia, żeby ochłonąć po powrocie z misji. Tyle wydarzyło się w sercu, w spotkaniach i w codziennych sytuacjach, że trudno było od razu zebrać myśli. Dziś chcę podzielić się tym, co Pan Bóg zrobił we mnie podczas tegorocznych Misji Wielkiego Tygodnia na Litwie.
Już po dotarciu na miejsce zobaczyłem, że wyjazd misyjny nie jest tylko realizacją planu, który wcześniej ułożyłem sobie w głowie. To przede wszystkim przestrzeń, w której trzeba oddać Bogu swoje oczekiwania, lęki i ograniczenia. I właśnie wtedy zaczęło się dziać dobro.
Bartek wraz dwojgiem współmisjonarzy w odwiedzinach u mieszkanki Butrymańców.
Tegoroczne misje pokazały mi, jak ważne jest przełamywanie własnych słabości w codzienności. Pukanie do domów, prowadzenie modlitwy, branie odpowiedzialności za grupę osób, które pierwszy raz uczestniczyły w misjach na Litwie, a także moderowanie spotkania misjonarzy na koniec wyjazdu – to wszystko wymagało ode mnie wyjścia ze strefy komfortu.
W tych sytuacjach doświadczałem, że Bóg daje siłę dokładnie tam, gdzie po ludzku pojawia się wstyd, niepewność albo opór. Nie zabierał trudności, ale pomagał mi przez nie przejść.
Spotkania, które zostają w sercu
Podczas odwiedzin w domach mieszkańców wioski słyszałem wiele historii. Niektóre były proste, inne trudne. Każda zostawiała jakiś ślad.
Szczególnie zapamiętałem rozmowę z jedną panią, która dzieliła się z nami bardzo mocnymi poglądami politycznymi. Nie zgadzałem się z wieloma rzeczami, które mówiła. A jednak w tym wszystkim zobaczyłem coś ważniejszego: w pewnym momencie doszła do tego, że Bóg jest najważniejszy.
Bartek czyta rozważanie podczas wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej.
To spotkanie uświadomiło mi, że nie zawsze najważniejsze jest przekonywanie drugiej osoby do swoich racji. Czasem ważniejsze jest wysłuchanie. Nawet jeśli dzielą nas poglądy, doświadczenia czy sposób patrzenia na świat, może istnieć coś, co nas łączy. Dla mnie tym czymś jest wiara w Boga.
Zapamiętam też panią Stasię, która uratowała nas przed groźnym psem na posesji. To była krótka, konkretna sytuacja, ale zostawiła we mnie mocną myśl: okoliczności, presja czy otoczenie nie powinny prowadzić mnie do wyparcia się wiary.
Wdzięczność za to, co mamy
Misje na Litwie pomogły mi także na nowo spojrzeć na własną codzienność. Zobaczyłem, że warto doceniać to, co się ma – bo nie jest nam to dane raz na zawsze. Nasza sytuacja może się zmienić bardzo szybko. To, co dziś wydaje się oczywiste, dla innych może być czymś bardzo cennym.
Wróciłem z tych misji z ogromną wdzięcznością. Czuję, że Pan Bóg dał mi dużo łaski. Może moje myśli nie są idealnie uporządkowane, ale jedno wiem na pewno: chwała Panu za to, że znów zaprowadził mnie na Litwę.
Dziękuję ojcom legionistom Chrystusa, współmisjonarzom oraz 106 osobom, które „zaadoptowały nas duchowo” i modliły się za nas podczas Misji Wielkiego Tygodnia. Wasza modlitwa naprawdę była częścią tej misji.
Bóg zapłać i dziękuję!
Bartek
Chcesz zobaczyć więcej owoców tych misji?
Misje Wielkiego Tygodnia to nie tylko wyjazd. To konkretne spotkania, rozmowy, modlitwa i cicha obecność wielu osób – także tych, które wspierały misjonarzy duchowo z daleka.
Poznaj owoce tegorocznych misji i zobacz, jak modlitwa 106 osób stała się realnym wsparciem dla misjonarzy.
Obejrzyj film ze świadectwem i wróć do tych wydarzeń razem z nami:
Chcesz spróbować misji?
Weekend misyjno-rekreacyjny w Przechlewie będzie dla Ciebie idealny! Czas długiego weekendu poświęcimy na pomoc w parafii oraz aktywny wypoczynek z duchowym zapleczem.







