Caravaggio „Pokłon pasterzy”. Źródło: Wikipedia Commons.
Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2, 7)
Gdy anioł Gabriel zwiastował młodziutkiej Maryi, że jej Syn „będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1, 33), nie przeczuwała zapewne, jakim próbom zostanie poddana jej ufność. Nie mogła wiedzieć, jak na wieść od Dziecku zareaguje Józef, krewni i sąsiedzi; jakie niebezpieczeństwa mogą ją spotkać w wielodniowej podróży z Nazaretu do Betlejem i gdzie będzie mogła urodzić.
Podobnie Józef, otrzymawszy obietnicę od anioła Pańskiego (Mt 1, 22), nie spodziewał się zapewne, że zamiast przygotować dom dla swej rodziny, będzie musiał z niepokojem, a może i rozpaczą, w odległym mieście poszukiwać schronienia dla mającej rodzić Maryi. Że miejscem narodzin jego Syna nie będzie bezpieczna izba, ale stajnia.
Bóg przychodzi. Tak jak dwa tysiące lat temu wkracza w naszą rzeczywistość: pełną niepokoju i troski o przyszłość, pełną spraw, które idą nie tak, jakbyśmy chcieli, pełną zagrożeń, światowych potęg walczących o swoje wpływy, daleką od sielankowego widoku szopki, jaką stawiamy przy choince w naszych domach. Wkracza w nasze życie: pełne potknięć i bólu, złych wyborów i trudnych powrotów.
Wkracza, by w tym wszystkim być z nami i to wszystko przemienić. Przebić się przez blizny i zakurzone przyzwyczajenia i nadać nowy sens każdemu dniu. On, Stwórca, przychodzi jako małe i bezbronne dziecko, poddając się swoim stworzeniom i dając nam w ten sposób przykład, jak poddać się Jemu.
Na te nadchodzące Święta Narodzenia Pana składam Ci szczere i serdeczne życzenia bliskiego i przemieniającego spotkania z Bożym Synem. Niech ono rozświetli wszelkie ciemności, uleczy rany i wypełni znaczeniem każdą chwilę i relację. Niech pomoże stać się bardziej jak On: wsłuchany w wolę Ojca, Jezus.
Życzę Ci pełnych łaski i radości Świąt Bożego Narodzenia.






