Pragniemy, aby formacja szła w parze z zabawą, a zabawa z formacją

2026-05-26

Pochodzący z Meksyku, brat Juan {czyt. huan} Disraely Ángeles Mena, od bieżącego roku pełni obowiązki dyrektora ECYD w Polsce. To katolicka, międzynarodowa organizacja zrzeszająca młodzież, która chce budować swoje życie na przyjaźni z Chrystusem. Poznaj brata Juana i zaproś znajomego nastolatka na obóz wakacyjny organizowany przez ECYD nad polskim morzem! Zapisy do 17 czerwca tutaj: www.ecyd.pl/lato-2026

Bracie Juanie, co łączy Cię z Polską, oprócz tego, że obchodzisz urodziny 3 maja, w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski? Tak przy okazji: wszystkiego najlepszego, bo świętowałeś całkiem niedawno!

Bardzo dziękuję za życzenia. Faktycznie, dzień moich urodzin przypada w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Od dziecka czuję szczególny sentyment i przywiązanie do obrazu częstochowskiej Czarnej Madonny, która ma charakterystyczne rysy na twarzy. Bardzo mnie to fascynowało, ponieważ również w Meksyku mamy wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, o metyskim obliczu. Maryjna pobożność łączy mnie z Polską. Czuję się tutaj jak w domu, mimo że jestem tak wiele kilometrów od własnej ojczyzny.

Dostrzegasz szczególną miłość do Maryi w naszym narodzie?

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy pojechałem na północ Polski, na letnie obozy organizowane przez tutejszy ECYD. Odwiedziliśmy parafię o. Wawrzyńca Pryczkowskiego LC (do niedawna dyrektora wspólnoty dla nastolatków, dziś duszpasterza dorosłych Regnum Christi) i uczestniczyliśmy tam we Mszy św. Zapoznałem się wówczas z piękną tradycją zasłaniania obrazu Matki Bożej przy dźwięku trąb. Zapytałem, skąd ten zwyczaj. Współbrat wyjaśnił mi, że to symbol Królowej, która opuszcza dwór. A rano dzieje się coś podobnego jako znak, że Królowa powraca na dwór. 

Brat Juan na Jasnej Górze

Co jeszcze wiedziałeś o Polsce, zanim tu trafiłeś?

Wiedziałem, że jest to kraj w Europie, jego stolicą jest Warszawa oraz że to ojczyzna św. Jana Pawła II, papieża, z którym wielu z nas dorastało. Do Polski przyjechałem cztery lata temu, aby uczestniczyć w misjach Wielkiego Tygodnia z młodzieżą Regnum Christi. Był to początek konfliktu wojennego po pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę. Nad Wisłę przybyło wówczas wielu ukraińskich uchodźców. To moje pierwsze doświadczenie Polski. Szczerze mówiąc, od razu poczułem się tutaj jak u siebie. Od chwili, gdy postawiłem stopę na tej ziemi, niemal chciałem powtórzyć gest św. Jana Pawła II i ucałować ją. Myślę, że ten rodzaj wzruszenia był dla mnie darem od Boga, poczułem ogromny pokój i wielką, wewnętrzną radość.

Nie dopada Cię czasem tęsknota za Twoimi rodzinnymi stronami?

I tak, i nie. Mieszkam poza Meksykiem już dość długo: prawie 23 lata, czyli ponad połowę mojego życia. Człowiek przyzwyczaja się do życia poza ojczyzną, do poznawania nowych kultur i ludzi. Ale z drugiej strony, zawsze pozostaje ta część serca, która tęskni, prawda?

Czego najbardziej Ci wtedy brakuje?

Tym, za czym tęskni się najbardziej, jest zawsze rodzina. Bardzo brakuje mi też meksykańskiego jedzenia. Do polskiej kuchni stopniowo się przyzwyczajam, zaczynam nawet lubić ogórki kiszone… Trzecim elementem, szczególnie zimą, jest słońce. Deszczowe, szare dni sprawiają, że trochę bardziej tęsknię za Meksykiem.

Pochodzisz z dużej rodziny?

Jestem jedynakiem, chociaż miałem troje starszego rodzeństwa, które zmarło jeszcze w czasie ciąży: dwóch braci i siostrę. Mama ma grupę krwi 0 Rh minus, dlatego jej ciąże były dość skomplikowane. Przyszedłem na świat jako wcześniak, w siódmym miesiącu, przez cesarskie cięcie. Od tamtego momentu mama postanowiła poświęcić mnie Najświętszej Maryi Pannie.

Z mamą i dziadkiem

Kto miał największy wpływ na Twoją formację i wychowanie?

Przede wszystkim mama i dziadek. Mama dała mi przykład chrześcijańskiej miłości i służby. W Meksyku mówimy, że ktoś jest „al pie del cañón”, czyli trwa niezłomnie na swoim miejscu, mimo trudnych okoliczności. Tak właśnie było z moją mamą. Babcia chorowała na Alzheimera i Parkinsona, a kiedy zmarła, mama przez ponad 20 lat opiekowała się moim dziadkiem. Jej wytrwałość, siła i konsekwencja są dla mnie ogromnym źródłem inspiracji i przykładem.

Jakie lekcje odebrałeś od dziadka?

Był nauczycielem na uniwersytecie i w liceum. Zawsze troszczył się o to, żebym poświęcał czas edukacji, chociaż wówczas, jak każde dziecko czy nastolatek, nie uważałem tego za najważniejszą rzecz na świecie. Był dobrym, troszczącym się o innych człowiekiem.

Zanim przyjechałeś do Polski, pracowałeś z młodymi ludźmi m.in. w USA i we Włoszech.

Tak, przez długi czas pracowałem z młodzieżą, nastolatkami i dziećmi. Najpierw przez 5 lat w Stanach Zjednoczonych. Rok w Saint Louis w stanie Missouri, w szkole Regnum Christi (jednocześnie pomagałem w grupach ECYD działających w Saint Louis i Kansas City). Później w Lincoln w stanie Nebraska. Następnie spędziłem 2 lata w Dallas w stanie Teksas, pracując ze starszą młodzieżą oraz nadal pomagając w ECYD, szczególnie w formacji odpowiedzialnych za drużyny. Kolejne 2 lata uczyłem języka hiszpańskiego w naszej szkole w San José (stan Kalifornia), gdzie również pomagałem w ECYD. Później, kiedy studiowałem teologię w Rzymie, przez 2 lata wspierałem parafię w przygotowaniu młodzieży do bierzmowania, wykorzystując metodologię ECYD.

Co pociąga nastolatków w formacji oferowanej przez ECYD? Rozszyfrujesz tę nazwę i wyjaśnisz krótko podstawowy charyzmat tej katolickiej, międzynarodowej organizacji?

ECYD pochodzi od angielskich słów: „Encounters, Convictions, your Decisions” – doświadczenia/spotkania, przekonania i twoje decyzje. Chcemy umożliwiać młodym ludziom doświadczenie Boga, który ich kocha oraz poznanie Jezusa jako Przyjaciela. Aby dzięki temu mogli stopniowo budować silne przekonania, które później będą im pomagały podejmować dobre decyzje w życiu.

O jakie w szczególności przekonania chodzi?

Takie jak: Bóg mnie kocha, jestem powołany do zmieniania świata, mogę pomagać innym, nawet jeśli jestem jeszcze młody.

Z polskimi nastolatkami w trakcie obozu

A co z budowaniem dobrych relacji?

Kolejnym bardzo ważnym elementem duchowości ECYD jest to, co nazywamy przymierzem przyjaźni z Chrystusem i z innymi. Każdy z nas, kiedy był mały, chciał mieć przyjaciół. Dziś młodzi nadal szukają przyjaźni, najczęściej przez internet. Chcemy powiedzieć im: „Popatrz, twoim najlepszym przyjacielem jest Jezus. Ten Jezus, który narodził się dla ciebie, czynił cuda, umarł i zmartwychwstał dla ciebie. Możesz Go spotkać w czasie Eucharystii”. Wszyscy razem podejmujemy zobowiązanie, by zrobić coś więcej, by zmieniać rzeczywistość.

Z jakimi świadectwami młodych ludzi spotykałeś się w naszej Ojczyźnie, najpierw jako wicedyrektor ECYD w Polsce, a od niedawna jako dyrektor?

Najlepszym świadectwem są dla mnie owoce formacji chłopaków z ECYD, zwłaszcza odpowiedzialnych drużyn i formatorów. Ci chłopcy mają 15-16 lat, formatorzy są trochę starsi (18-20 lat). Uczestniczą we Mszy św., odmawiają Różaniec, można ich spotkać w Domu Apostołów, w kaplicy, gdy odwiedzają Chrystusa przed rozpoczęciem spotkania albo po jego zakończeniu. A jednocześnie są to normalni chłopcy: grają w gry komputerowe, są aktywni mediach społecznościowych, tańczą, interesują się sportem. I właśnie o to chodzi… Dlatego myślę, że ECYD naprawdę działa i jest czymś bardzo pięknym, zwłaszcza gdy widzi się ucieleśnione jego ideałów w konkretnej osobie – z imieniem, nazwiskiem i określonym wiekiem.

Przed wami obozy letnie organizowane dla nastolatków nad polskim morzem. Co będzie się działo na obozie dla chłopców, a co na obozie dla dziewcząt? Skąd wynikają różnice w programie?

Wiemy, że potrzeby chłopców i dziewcząt w tym wieku są różne. Z chłopcami chcemy rozmawiać o relacji z Jezusem i przyjaźni poprzez ideę, że życie jest walką. Bóg powołuje młodego mężczyznę, aby był Jego wojownikiem i świadkiem. Nastolatek potrzebuje zatem kształtować swój charakter oraz silną wolę. Ale nie robi tego sam – ma przyjaciół. Z kolei z dziewczętami skupiamy się na pytaniach: kim jestem, jak postrzegam samą siebie, jak widzą mnie inni i jak widzi mnie Bóg? A także na tym, że młoda kobieta jest powołana, by być oryginałem, a nie kopią, jak mówił św. Carlo Acutis.

Jak realizujecie te ambitne zamierzenia?

Poprzez różne dynamiki i aktywności. W części duchowej codziennie uczestniczymy we Mszy św. odprawianej przez o. Wawrzyńca Pryczkowskiego, LC. Jest możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania oraz wspólna modlitwa. Prowadzimy konferencje, rozmowy i różne dynamiki atrakcyjne dla młodego człowieka. Oczywiście mamy też część rekreacyjną. Chłopcy szczególnie lubią grać w paintball oraz jeździć motorówką. 

A dziewczyny?

Dla dziewcząt przygotowane są inne aktywności: jazda na rowerze, kajaki czy zajęcia ceramiczne. Chcemy dać nastolatkom doświadczenia odpowiednie do ich wieku oraz płci, w atmosferze radości i przyjaźni. Aby mogli kształtować swoje przekonania. Dla chłopca: „Bóg powołuje mnie, bym był Jego wojownikiem, bym walczył razem z Nim”, a dla dziewczyny: „Bóg widzi mnie jako swoją córkę, kocha mnie taką, jaką jestem; obdarzył mnie talentami i darami. Jestem powołana do czegoś więcej”.

Niektórzy wyjeżdżają z ECYDem co roku (póki nie przekroczą 15 roku życia), inni pewnie wezmą udział w takim obozie po raz pierwszy. Czego mogą spodziewać się nowe osoby?

Robienie czegoś po raz pierwszy naturalnie wiąże się z pewnym lękiem i niepewnością względem tego, co nieznane. Ale nastolatkowie, którzy po raz pierwszy wezmą udział w naszych obozach, znajdą tam atmosferę akceptacji i radości, poznają swoich rówieśników, będą mogli zawrzeć nowe przyjaźnie i przeżyć niesamowite przygody. Pamiętam, że 2 lata temu, podczas jednego z obozów, był z nami chłopiec, który nigdy wcześniej nie jeździł na rowerze. Oczywiście, było mu trochę trudno, ale zawsze miał obok siebie kogoś z formatorów. Pod koniec obozu nie krył dumy z tego, że nauczył się jeździć. Dzisiaj dojeżdża do szkoły na rowerze. Pragniemy, aby formacja szła w parze z zabawą, a zabawa z formacją. Wszystko to staramy się łączyć z indywidualnym towarzyszeniem każdemu chłopcu i każdej dziewczynie, których Bóg i rodzice nam powierzają.

Zapisz nastolatka na wakacyjny obóz ECYD

Wakacje z ECYD to czas odpoczynku, przyjaźni i spotkania z Bogiem. Dlatego zapraszamy nastolatków na letnie obozy ECYD nad polskim morzem. Doświadczą tam, że formacja idzie w parze z zabawą, a wiara jest żywa, radosna i bliska codzienności. Zapisy trwają do 17 czerwca.

Dołącz do modlitwy Nowenną do Najświętszego Serca!

Dołącz do modlitwy Nowenną do Najświętszego Serca!

Już 12 czerwca będziemy obchodzić Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – święto przypominające nam o bezgranicznej miłości Chrystusa do każdego człowieka. Aby lepiej przygotować się do tego dnia, zapraszamy wszystkich członków i przyjaciół Regnum Christi...

Zaproszenie na weekend misyjno-rekreacyjny w Przechlewie

Zaproszenie na weekend misyjno-rekreacyjny w Przechlewie

Czy chcesz spróbować swoich sił jako misjonarz? Czy chcesz zrobić coś bezinteresownie dla innych? Chcesz wartościowo spędzić długi weekend Bożego Ciała? Jeśli choć raz pomyślałeś/łaś „tak” ten wyjazd jest dla Ciebie!