To był wartościowy czas

2025-05-11

Michał Kotlewski, tegoroczny uczestnik misji Regnum Christi w Meksyku, podsumowuje swój wyjazd z Regnum Christi na misje Wielkiego Tygodnia:  Przeprowadziłem wiele ważnych dla mnie rozmów, inspirowałem się postawą innych ludzi, a czasem po prostu dobrze się bawiłem. Wszystko to w atmosferze meksykańskiej kultury, która z łatwością łączy modlitwę i poważne sprawy z zabawą oraz spontaniczną radością.

Przed wyjazdem misje w Meksyku były dla mnie dużą zagadką. Tak naprawdę nie wiedziałem, czego się spodziewać. Co dokładnie będę tam robił i jacy będą ludzie, z którymi spędzę ten czas? Tym większą mam teraz motywację, żeby napisać ten krótki tekst, bo być może Ty, czytelniczko, czytelniku rozważasz taki wyjazd? Kiedy to piszę, jestem już w swoim domu w Polsce. Emocje powoli opadają, ale przeżycia z Meksyku wciąż pozostają żywe.

Ludzie w Etzatlán

Misje miały miejsce w miejscowości Etzatlán, w stanie Jalisco, gdzie spędziliśmy cały Wielki Tydzień 2025 r. Spaliśmy w budynku tamtejszej szkoły. Jednak mój pobyt w Meksyku rozpocząłem od dnia w Guadalajarze, gdzie przyjęli mnie Stephy i Hector – przesympatyczna meksykańska rodzina, która na czas misji opiekowała się mną jako gościem z zagranicy.

Ogromną wartość tego wyjazdu stanowiły dla mnie relacje z ludźmi. Zarówno tymi, którzy tak jak ja zdecydowali się pojechać w roli misjonarzy, jak i z osobami „po drugiej stronie misji”. Wizyty w domach, autentyczność i otwartość miejscowych ludzi, pozwoliły mi doświadczyć meksykańskiej rzeczywistości „z pierwszej ręki”. 

Było to dla mnie niezwykle ciekawe i wartościowe doświadczenie, które zostawiło we mnie słodko-gorzki obraz tego kraju. Państwa o bardzo barwnej, bogatej i radosnej kulturze, w którym jednak ma miejsce wiele ludzkich tragedii i nierozwiązanych problemów społecznych.

Michał (misjonarz na pierwszym planie) w spotkaniu z mężczyzną niepełnosprawnym umysłowo.

Aktywności misjonarza

Paradoksalnie, wizyty w domach wypełniały mniejszość czasu całych misji – jedynie 3 z 8 dni spędzonych w Etzatlán. Resztę przeznaczyliśmy na inne aktywności, jak np.: wizyta w ośrodku dla osób niepełnosprawnych umysłowo, mecz piłki nożnej z lokalną drużyną, Droga Krzyżowa ulicami miasta. Wszystkie te zadania organizowaliśmy w dużym gronie naszej misjonarskiej ekipy.

Miałem okazję przeprowadzić wiele ważnych dla mnie rozmów, obserwować i inspirować się postawą innych ludzi, a czasem po prostu dobrze się bawić. Wszystko to w atmosferze meksykańskiej kultury, która z łatwością potrafił połączyć modlitwę i poważne sprawy z zabawą i spontaniczną radością. Przykładem tego mogą być balony i konfetti na Mszy św. rezurekcyjnej oraz rozpoczęta po niej impreza, która skończyła się dopiero nad ranem.

Wszystkie te doświadczenia nie pozostały bez znaczenia dla mojej relacji z Bogiem. Nie łatwo jest mi ubrać w słowa to, czego doświadczyłem, ale wszystkie rozmowy, codzienne Msze św., adoracje, konferencje, modlitwy, świadectwa innych ludzi i relacje z nimi ożywiły moją przyjaźń z Bogiem, którą teraz przeżywam osobiście i w większej otwartości

Jadąc na misje do Meksyku, trzeba przygotować się również na obniżenie poziomu komfortu. Aktywności bywają po prostu męczące fizyczne, a odpoczynku w nocy nie ułatwiały samochody jeżdżące obok szkoły, niejednokrotnie przez całą noc, puszczając głośno muzykę. Prowizorycznym prysznicem na czas misji stał się wąż ogrodowy, a niezbędne pranie można było zrobić tylko w wiadrze lub zlewie. Są to koszty, na które trzeba się przygotować, ale które zdecydowanie warto ponieść.

Suchy i ubogi krajobraz stoi w kontraście do żyznej pobożności Meksykanów.

Coś dla ducha i coś dla ciała

Na miejscu odkryłem w sobie wielkiego amatora meksykańskiej kuchni. Przez tydzień misji zjadłem prawie tyle tacos, ile przez dotychczasowe lata życia! 

Po misjach mieliśmy okazję zobaczyć również turystyczne oblicze Meksyku – Cancun i Mexico City. Skakałem do wody z tyrolki w Cenote, oglądałem mecz hokeja z płonącą piłką na pokazie w parku Xcaret, oglądałem wschód słońca na plaży w Puerto Morelos, modliłem się przed obrazem Maryi w Guadalupe, chodziłem po piramidzie w Teotihuacán… i tu postawię kropkę, żeby nie zapisać kolejnej strony.

Podsumowując wszystkie te doświadczenia: czy było warto pojechać na misje do Meksyku? Tak, zdecydowanie tak!

Michał Kotlewski

Dołącz do modlitwy Nowenną do Najświętszego Serca!

Dołącz do modlitwy Nowenną do Najświętszego Serca!

Już 12 czerwca będziemy obchodzić Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – święto przypominające nam o bezgranicznej miłości Chrystusa do każdego człowieka. Aby lepiej przygotować się do tego dnia, zapraszamy wszystkich członków i przyjaciół Regnum Christi...

Pragniemy, aby formacja szła w parze z zabawą, a zabawa z formacją

Pragniemy, aby formacja szła w parze z zabawą, a zabawa z formacją

Pochodzący z Meksyku, brat Juan {czyt. huan} Disraely Ángeles Mena, od bieżącego roku pełni obowiązki dyrektora ECYD w Polsce. To katolicka, międzynarodowa organizacja zrzeszająca młodzież, która chce budować swoje życie na przyjaźni z Chrystusem. Poznaj brata Juana i zaproś znajomego nastolatka na obóz wakacyjny organizowany przez ECYD nad polskim morzem! Zapisy do 17 czerwca.

Zaproszenie na weekend misyjno-rekreacyjny w Przechlewie

Zaproszenie na weekend misyjno-rekreacyjny w Przechlewie

Czy chcesz spróbować swoich sił jako misjonarz? Czy chcesz zrobić coś bezinteresownie dla innych? Chcesz wartościowo spędzić długi weekend Bożego Ciała? Jeśli choć raz pomyślałeś/łaś „tak” ten wyjazd jest dla Ciebie!